Tag Archives: León

Retro: Prawo prawu nie równe

/ 7 marca, 2020/ Nikaragua/ 0 komentarz(y/e)

2 kwietnia 2019 Wtorek Zdecydowaliśmy się opuścić León nie czekając na ostateczne decyzje komisarza Zapaty. Każdy kolejny kontakt był bardziej mglisty, a nasza nadzieja na odzyskanie dokumentów mniejsza. Uznaliśmy, że nadszedł czas uruchomienie innej machiny, tym razem „zdobyć paszport na nowo”. By rozkręcić trybiki musieliśmy udać się do stolicy Nikaragui – Managui. Tam czekała nas wizyta w jednej z trzech…

Retro: Pod szczególną ochroną. O wydarzeniach w Momotombo.

/ 4 marca, 2020/ Nikaragua/ 2 komentarz(y/e)

Wiatr mocno wieje, żar się leje z nieba Spieczone stopy chłodzi toń jeziora Dominiko, Pawle wracać potrzeba Wśród chaszczy za lasem czai się zmora 1 Kwietnia 2019 Poniedziałek Pierwszy raz przyszło mi do głowy żeby nie pchać się pod tę górę, kiedy zobaczyliśmy krowy pijące wodę z jeziora. Te spokojnie usposobione zwierzęta chodziły beztrosko po plaży i nie wiedziałem jak…

Retro: Panie komisarzu!

/ 22 lutego, 2020/ Nikaragua/ 0 komentarz(y/e)

30 marca 2019 Sobota Wita nas gorący poranek. Słońce wpada bezpośrednio na patio, więc cienia szukamy na hamaku i krzesłach umiejscowionych w cieniu. Teraz jest czas na przegadanie wszystkiego z rodziną. Co jakiś czas odzywa się Pani Konsul. Ustalamy szczegóły dalszego postępowania. Póki co jednak, jesteśmy unieruchomieni do czasu otrzymania dokumentu z pieczątką. Ile można jednak siedzieć w środku? W…

Retro: León i zawodowcy

/ 16 lutego, 2020/ Nikaragua/ 0 komentarz(y/e)

Dla porządku, jesteśmy obecnie w Kostaryce i jesteśmy bezpieczni. opisywane poniżej zdarzenia miały miejsce 29 marca 2019 roku. Znalazłszy trochę czasu na uzupełnienie zaległości, próbujemy załatać istniejącą lukę. * * * Po wyjeździe z Managui mikrobus szybko mknie przez dobrze utrzymane drogi. Prawdę mówiąc spodziewaliśmy się zobaczyć coś innego po pobycie w – wydawać by się mogło bogatszej – Kostaryce.…

Retro: Kajakiem w kraterze wulkanu

/ 31 grudnia, 2019/ Nikaragua/ 0 komentarz(y/e)

Kiedy wstajemy rano, Jesusa i Ariany już nie ma. Tata jest w pracy w stołecznej Managui, a córka w szkole. Krzątająca się pod domu Xochilt ciągle jest pogodna. Widzimy ją z uśmiechem konkretnie zabarwionym w zależności od sytuacji. Pogodna twarz okraszona jest cierpliwością, gdy dukam coś po hiszpańsku, wyrozumiałość zdobi ją, kiedy niechcący wchodzę pod nogi chaotycznie przygotowując śniadanie. Czujemy…