Retro: W tę i w tę na pasie ziemi niczyjej
Wczesną porą, po śniadaniu Daniel pomógł nam dostać się na autobus jadący bezpośrednio na granicę do miejscowości Peñas Blancas. Wpakowaliśmy się w jego samochód i z głowami pełnymi otrzymanych wskazówek ruszyliśmy w drogę. Na dworcu w Alajueli bez problemu kupiliśmy bilety, pozostało nam jedynie czekać na właściwe połączenie. Ludzi wokół nas to przybywało, to ubywało, jednak właściwy nam pojazd długo…