Retro: Kajakiem w kraterze wulkanu
Kiedy wstajemy rano, Jesusa i Ariany już nie ma. Tata jest w pracy w stołecznej Managui, a córka w szkole. Krzątająca się pod domu Xochilt ciągle jest pogodna. Widzimy ją z uśmiechem konkretnie zabarwionym w zależności od sytuacji. Pogodna twarz okraszona jest cierpliwością, gdy dukam coś po hiszpańsku, wyrozumiałość zdobi ją, kiedy niechcący wchodzę pod nogi chaotycznie przygotowując śniadanie. Czujemy…