W arku. Arku?
Zeszły tydzień był czasem intensywnych przygotowań. Przybyliśmy, zobaczyliśmy, startujemy w regatach ARC.
Zeszły tydzień był czasem intensywnych przygotowań. Przybyliśmy, zobaczyliśmy, startujemy w regatach ARC.
Gdy słońce było już dość wysoko na niebie zabraliśmy się za zwijanie obozowiska.
Aby dostać się do drogi wylotowej z miasta musieliśmy wspiąć się długą, kręta ulicą. Nie spodziewaliśmy się, że przed nami jest aż taka odległość. Nie przewidzieliśmy, że podejście będzie tak ostre, a nasze plecaki będą aż tak ciążyć.
Zgodnie z ustaleniami z wieczoru poprzedniego (potwierdzonymi jeszcze telefonicznie) stawiliśmy się prawie punktualnie (kwadrans studencki nadal nas chyba obowiązuje?) w Avaz Twist Tower.
Pewnie zacznie wiać nudą, kiedy okaże się, że w Sarajewie też wybieramy się na free-tour. Może bez przesady z tym „budżetowaniem”? Na szczęście dla wpisu (przynajmniej na razie) nieco spóźniamy się na umówione miejsce i dajemy się ponieść temu, co przyniesie dzień. W sobotę trzynastego października wydarzyło się wiele.
Wieczorem w osławionym Slavonskim Brodzie kręci się po głowie niebezpieczna teza – jeżeli autostop, to tylko w Polsce.
Wczesny ranek jedenastego października AD 2018 zapowiada się chłodny, dlatego postanawiamy ulżyć plecom i na nogi zakładamy cięższe od sandałów trekkingowe buty, wdziewamy długie spodnie i bluzy. Efekt jest świetny – taszczymy mniejszy dobytek w plecakach.
Trzęsienie ziemi w drugiej połowie XIX w. spowodowało znaczne uszkodzenia i zniszczenia Starego Miasta. Większość prac dotyczących przebudowy została zlecona kolońskim architektom.
Zarwana noc została odespana, dlatego drugiego dnia nie dajemy sobie wiele czasu na odpoczynek i wstajemy o… dziewiątej rano 🙂
W stolicy Chorwacji byłem w 2008 roku, wracając z turnieju chórów, odbywającego się w macedońskiej Ochrydzie. Co się zmieniło przez ostatnie dziesięć lat? Głównie moje postrzeganie świata 🙂
Do Turynu dotarliśmy późno, dawno po zachodzie słońca. Oczywiście w autobusie naczytałam się, co w tym mieście zobaczyć, czego nie warto, a gdzie w ogóle nie powinniśmy się znaleźć. I właśnie w takie miejsce mieliśmy się dostać.
Po pożegnalnej kawie z Kasią i Jarkiem ruszyliśmy na poszukiwanie dogodnego pobocza do łapania autostopu. Postanowiliśmy trzymać się zasad określonych przez prawo i wybraliśmy trasę omijającą autostrady.
Leniwe godziny w Weronie rozpoczęliśmy od poszukiwania przyjaznej kawiarenki, w której będziemy mogli zjeść śniadanie. O godzinie 7 rano miasto dopiero budziło się, mijały nas tylko grupki młodzieży zmierzające na pierwsze zajęcia.
W okolicach murów watykańskich widać poruszenie wśród policji, w tym części – w cywilnych ubraniach. Nie wspomniałem jeszcze o bardzo licznej, stałej reprezentacji służb mundurowych w całym Wiecznym Mieście.
W ramach sprawdzania stanu wiedzy polskiej młodzieży (w każdym wieku), tym razem pytanie o literackie źródło powyższego cytatu 🙂